Opublikowano Dodaj komentarz

Za gruba dla chudych, a dla grubych za chuda

Poprzedni wpis z mojego autorskiego projektu W barwach kobiecości (link do niego znajdziesz tutaj) był o okresie, a w dzisiejszym – ostatnim z tej serii – kontynuujemy temat ciała i będzie o kompleksach.

Kocham się w twórczości Kaśki Nosowskiej, dlatego pozwoliłam sobie zatytułować ten wpis fragmentem jej tekstu z piosenki Cudzoziemka w raju kobiet.




niepożądane cyferki na wadze
za duży tyłek
zbyt płaski tyłek
za szerokie uda
żylaki
krzywe kolana
za krótkie nogi
zbyt duże stopy
krzywe palce
cellulit
więcej cellulitu, niż przypuszczałaś
brak szpary między udami
grube łydki
rozstępy
jeszcze więcej rozstępów
włos wyrastający z pieprzyka
odstający brzuch
niekobieca sylwetka
zbyt wysoka sylwetka
za niska sylwetka
zbyt okrągła sylwetka
za chuda sylwetka
zbyt małe wcięcie w talii
za małe piersi
za duże piersi
nieodpowiedni kształt piersi
grube ramiona
za duży nos
za wysokie czoło
wąsik
niespodziewane wypryski na twarzy
za małe usta
za jasne rzęsy
worki pod oczami
zbyt krzaczaste brwi
dziwny kształt głowy
krzywe zęby
włosy proste jak druty
siwe włosy
włosy nie do okiełznania
za dużo włosów na ciele
za mało włosów na głowie


Masz już swoje?
Świetnie.

Jak Ci z nimi?
Niewygodnie?

Co czujesz, kiedy o nich myślisz?
Złość, żal, smutek, wstręt, odrazę, nienawiść?

Zauważ, że większość kompleksów skonstruowanych jest na podstawie Twojej opinii, że coś jest zbyt (małe, duże, niskie, płaskie itd.) i przez to uważasz, że jest nie takie, jak trzeba.

Jest to Twoja opinia na temat Twojego ciała w porównaniu do…
– Twojego wyobrażenia, jak powinna wyglądać kobieta?
– jakiejś kobiety, którą znasz i podoba Ci się jej sylwetka?
– większości postaci z reklam i mediów?

Twoje przekonanie o tym, że jakaś część Twojego ciała jest niewłaściwa sprawia, że nie pałasz do niej sympatią oraz pojawiają się w Tobie niezbyt przyjemne emocje i uczucia względem samej siebie.
Czujesz się źle ze sobą.
W dłuższej perspektywie nie przynosi to nic dobrego.

Moim celem nie jest sprawienie, że zaczniesz sztucznie uważać za najpiękniejsze te części swojego ciała, które Ci się nie podobają.
Wolę skupić się na tym, byś poczuła się dobrze z tym, co jest.

Bo co złego jest w tym, że Ci się nie podobają?

Podpowiem Ci.

Nic.
Absolutnie nic.

Mogą Ci się nie podobać i możesz czuć się z tym okej.

To Twoje wymaganie wobec samej siebie, żeby wszystko było właściwe i idealne sprawia, że nie akceptujesz tego, że może Ci się w sobie coś nie podobać.
Niech Ci się nie podoba.
Jak coś według Ciebie jest brzydkie, to niech takie będzie.
Tylko nie dziw się, że dla kogoś innego jest spoko i nie widzi w tym nic nieładnego. A już absolutnie temu nie zaprzeczaj i nie obwieszczaj całemu światu, że masz najgorsze (na przykład) nogi na całym globie.

Chodzi mi jedynie o to, by do Ciebie dotarło, że masz ładne i brzydkie (według Twojego gustu) części swojego ciała.
I to jest okej.

Masz płaski tyłek?
Spoko.

Permanentną szopę na głowie?
Nie jesteś jedyna.

Rozstępy na piersiach?
Zdarza się.

Jeśli dla Ciebie to nie jest ładne, to zaakceptuj swoją opinię i żyj z tym dalej.
Możesz być gdzieniegdzie brzydka dla samej siebie.
To nie kwestia tego, że musisz w sobie coś zmieniać.

A na koniec mądre słowa mojej mądrej Siostry:
jeśli myślisz, że jest z Tobą aż tak źle, to pamiętaj, że to tylko Twoja perspektywa.


Radość wysyłam!
Aga


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.