Opublikowano Dodaj komentarz

Jak przestać nie chcieć?

Przed Tobą piąty tekst z serii „Naucz się marzyć”.

Jeśli nie wiesz o co chodzi, to zapraszam Cię na mojego Instagrama lub Facebooka – tam wrzuciłam filmik na temat całego przedsięwzięcia, a tutaj znajduje się link do poprzedniego wpisu.

Uczymy się marzyć, żeby nie siedzieć z rozłożonymi rękami i nie czekać na cud, jak ja na zdjęciu powyżej.

Zakładam, że bawisz się doskonale i Mapa zdobi wnętrze Twojego pokoju i już niedługo spełni się któreś z zawartych w niej marzeń 😀

Dzisiaj nauczymy się świadomie stosować mechanizm naszych głów, z którego umysł korzysta, by przekonać nas, że nam się nie chce.

Bez zbędnych wstępów lecimy z tematem. Podzieliłam schemat postępowania na 3 etapy, co by to prosto było załapać i wdrożyć w swój żywot.


KROK 1 – ZDIAGNOZUJ SWOJE ’NIECHCEMISIĘ

Pobawimy się w lekarza.

Każdy z nas cierpi na chorobę niechcemisię. Jednak każdy inaczej ją przechodzi – jednych objawy dopadają częściej, drugich rzadziej oraz każdy ma te objawy inne (i różne objawy współistniejące – if you know what I mean).

To właśnie nimi jesteśmy zainteresowani.

Twoje zadanie polega na obserwacji swoich symptomów niechcemisię.

Jedziemy z przykładem, bo na przykładach najlepiej się uczyć.
Weźmy marzenie o bieganiu, bo w poprzednim poście dobrze mi się o nim pisało.

Co jest najtrudniejsze w bieganiu?
Wyjście z domu.

To wtedy pojawiają się w Twojej głowie objawy niechcemisię.
Na czym polegają?

„Wygodnie się siedzi; wieje; niedługo zgłodnieję; nie jem zdrowo; dawno nie jadłam ziemniaków; frytki bym zjadła; jestem gruba; nikt mnie nie chce; moje życie jest nieudane; smutno mi; nie chcę się tak czuć; muszę coś z tym zrobić; włączę sobie film dla poprawy humoru”

Pamiętasz od czego się zaczęło?

U każdego będzie to inny ciąg myślowy – w zależności od tego http://opelz-blog.de/bokstaven-u/index.html , jak przechodzi niechcemisię. Dlatego ważne jest, byś poznała swój przebieg choroby.

W naszym przykładzie zeszło w stronę żywienia i poczucia atrakcyjności względem swojej sylwetki. W Twoim przykładzie może chodzić o spełnianie cudzych ambicji; perfekcjonizm; różnego rodzaju lęki przed opinią innych, odrzuceniem i tak dalej, i tak dalej.

Dowiedz się co stoi za stwierdzeniem „nie chce mi się”.
Bo to nigdy nie chodzi o to, że Ci się nie chce.
Mamy zawsze swoje powody.


KROK 2 – NAWYK, NIE ODWYK

Jeśli znasz już swój nawyk myślowy i wiesz, w którą stronę skręca, gdy dopada Cię niechcemisię – nie dramatyzuj, nie zniechęcaj się, a przede wszystkim nie wierz mu.
Powiem więcej – wykorzystaj go.

W tym kroku posłużymy się metodą, która jest stosowana przy terapii osób uzależnionych. Wiem, brzmi grubo, ale wcale nie musisz być uzależniona, żeby móc z niej korzystać.

Kontynuujemy przykład z kroku pierwszego.

Znasz już schemat działania swojego umysłu w chwili, gdy postanawiasz iść biegać. Spisałaś sobie go, opowiedziałaś o nim przyjaciółce, zauważyłaś, że za każdym razem myśli przebiegają (one również biegają [sic!]) przez Twoją głowę tak samo.

Co z nimi robimy?

Krok po kroku zmieniamy ich treść.

Nie pozbywamy się ich.
Nie walczymy z nimi.
Nie udajemy, że ich nie słychać.

Krok po kroku zmieniamy ich treść.

Na początku będzie to wymagało więcej Twojej uważności i świadomego wysiłku umysłowego, ale bez przesady – trudne to to nie jest. Zdobądź się na cierpliwość wobec siebie i spróbuj zmienić tory swoich myśli na te bardziej sprzyjające.

Bo co jest najtrudniejsze w bieganiu?
Wyjście z domu.

Zatem kiedy tylko usłyszysz „Wygodnie się siedzi…” – reaguj. W pierwszym kroku tylko obserwowałaś, w tym kroku reagujesz.

„Wygodnie się siedzi – ale bieganie sprawia mi równie dużą przyjemność”
„Wieje – ubiorę więc czapkę”
„Niedługo zgłodnieję – ale dopóki nie jestem głodna, pójdę pobiegać”
„Nie jem zdrowo – ostatnio zjadłam dużo pomidora przy śniadaniu”

Jedziesz takimi kontrami z każdą jedną myślą, aż zaczniesz się z siebie śmiać. Serio, to naprawdę śmieszne, gdy słyszysz w swojej głowie dwa skrajne głosy i zdajesz sobie sprawę z tego, że nie jesteś żadnym z nich. Gdy już się o tym przekonasz – łatwo będzie Ci wyjść z domu i iść biegać.

Wyjście z domu to uporanie się ze swoim niechcemisię. W każdej czynności, którą chcesz wykonać, a która staje się bodźcem do aktywacji objawów niechcemisię, najtrudniejsze jest myślenie o niej. Jeśli zaczniesz ją wykonywać – okaże się, że nie jest tak trudna, na jaką wyglądała w Twojej głowie.


KROK 3 – STWÓRZ SWOJE ’CHCEMISIĘ

Pamiętasz pieska z poprzedniego wpisu? Uczyłyśmy go, że aportowanie jest fajnym zachowaniem.
Postępuj tak samo ze sobą.
Po zdiagnozowaniu swojego niechcemisię i kontrowaniu swoich negatywnych przekonań trzeba wskazać, jakie myśli są pożądane.
Oduczanie się czegoś 'złego’ jest bez sensu i nie sprawdza się, jeśli na jego miejsce nie stworzysz czegoś 'dobrego’.

Kontynuując przykład biegania:

Podejdź świadomie do sprawy i zdecyduj, jakie myśli chcesz słyszeć, gdy wychodzisz z domu biegać. Już nie kontruj, a kreuj. Naucz siebie, że bieganie jest fajnym zachowaniem.

„Bieganie sprawia mi dużą przyjemność; lubię to uczucie po skończonym biegu; jak się przebiegnę, to potem zjem coś dobrego; bieganie mnie odpręża; zrobię coś dobrego dla mojego ciała; w ten sposób zbuduję swoją sylwetkę; może kiedyś uda mi się startować w półmaratonie; będę taka szczęśliwa; nie mogę się doczekać, aż wyjdę z domu pobiegać”

Pamiętasz od czego się zaczęło?

Na każdego będzie działał inny ciąg myślowy – w zależności od tego, jak przechodził niechcemisię, dlatego ważne jest, byś poznała swój przebieg choroby.

W naszym przykładzie zeszło w stronę żywienia i poczucia atrakcyjności względem swojej sylwetki. W Twoim przykładzie może chodzić o spełnianie swoich ambicji; poprawę samopoczucia; różnego rodzaju pragnienia i tak dalej, i tak dalej.

Dowiedz się co sprawia, że „chce Ci się”.
Bo to nigdy nie chodzi o to, że tak po prostu Ci się chce.
Mamy zawsze swoje powody.

Jeśli zaczniesz powtarzać swój nowy schemat wystarczająco często – któregoś dnia, gdy postanowisz, że idziesz biegać – okaże się, że nie jesteś już chora na niechcemisię.

Tego Ci życzę!


Ślę moc radości!
Agnieszka