Opublikowano Dodaj komentarz

Kiedy dama mówi „nie”?

Rozpoczniemy dziś od seksistowskiego dowcipu:

Jaka jest różnica pomiędzy damą a dyplomatą?

Dyplomata kiedy mówi „tak”, myśli „możliwe”.
Kiedy mówi „możliwe”, ma na myśli „nie”.
A kiedy mówi „nie” – nie jest dyplomatą.

Dama kiedy mówi „nie”, myśli „możliwe”.
Kiedy mówi możliwe, ma na myśli „tak”.
A kiedy mówi „tak” – nie jest damą.

Jest to tekst skonstruowany w ramach serii W barwach kobiecości (link do poprzedniego wpisu znajdziesz tutaj) – będę dziś pisać o enigmatycznie brzmiącym wyrażeniu, jakim jest stawianie granic. A mówiąc po polskiemu – o tym, dlaczego kobiety nie mówią wprost.


KOBIETY SAME NIE WIEDZĄ, CZEGO CHCĄ

Ile razy spotkałaś się z tym stwierdzeniem?

Ile razy słyszałaś po wypowiedzeniu słowa „nie” – „ona tylko tak mówi„?

Ile razy ktoś doszukiwał się w Twoich wypowiedziach drugiego dna, bo to oczywiste, że nie mówisz wprost o tym, czego potrzebujesz?

Wkurza mnie to, że kobiety (nie wszystkie rzecz jasna) wysyłają znaki dymne i oczekują domyślania się, o co im chodzi.
„No bo jak komuś zależy, to się zainteresuje i wyczuje, że to, co mówię, to nie to, jak jest, tylko to, co się mówi, żeby druga osoba zapytała, co się stało.”
OLABOGA!

Do czego to doprowadza?

Druga strona nigdy nie wie, czy Twoje „tak” znaczy tak; czy jesteś szczera; czy naprawdę czegoś chcesz; czy zgadzasz się, bo tak wypada albo boisz się odmówić albo jeszcze milion innych historii.
To nie jest fair.
Domyślanie się o co Ci chodzi nie leży w kompetencjach innych osób.
To Ty masz wiedzieć czego chcesz i zgadzać się na to, czego chcesz, a mówić „nie” wtedy, gdy chcesz się czemuś sprzeciwić.
To Twoje zadanie.
Nie zmuszaj innych ludzi do tego, by byli całodobowo uważni na Twoje nastroje i czujni na Twoje reakcje, jakbyś była bombą, która nie wiadomo kiedy wybuchnie, bo przed eksplozją nie wydaje z siebie żadnych sygnałów dźwiękowych.
Mów, jeśli coś jest nie tak.

Ustalmy coś:
Jeśli coś Ci się podoba i chcesz w to iść – mówisz: tak, chętnie, zgadzam się, dobrze, jest okej, super pomysł, jasne.
Jeśli nie jesteś czegoś pewna – mówisz: potrzebuję chwili do zastanowienia, nie jestem gotowa, daj mi trochę czasu, chcę to przemyśleć.
Jeśli coś wywołuje Twój sprzeciw – mówisz: nie, nie podoba mi się to, nie czuję się z tym dobrze, to nie dla mnie, nie tym razem, nie chcę.

Widzisz?
To nie jest supertrudne.


Supertrudne jest wyłączyć w swojej głowie lęki przed odrzuceniem i postawić na swoje dobro w pierwszej kolejności.
Supertrudne jest usłyszeć w sobie głos, który pozwala nam się rozeznać w tym, czy coś nam odpowiada czy też nie.

Tu leży pogrzebany pies.

Nie umiemy siebie słuchać.
Nie umiemy wyczuć sygnałów z ciała, które nas prowadzą.
Nie umiemy stwierdzić, czy coś jest nasze.

Czekamy na prowadzenie, na instrukcje, na pozwolenie.

Aktywny wzorzec zachowania Córki (o którym pisałam tutaj) nie pozwala nam podejmować samodzielnych decyzji. Jeśli nieustannie uważamy, że kogoś pomysły i rozwiązania są lepsze od naszych (mamy, przyjaciółki, męża itd.) – nie poznamy tego, co same lubimy. Niepomocne jest również to, że jesteśmy bardzo emocjonalnymi istotami. Czasami czujemy coś dużego i miota nami, a gdy to minie – nie wiemy, co się właśnie wydarzyło.

Więc kiedy kolejnym razem:

– ktoś Cię o coś poprosi – nie zgadzaj się od razu; zapytaj siebie, czy chcesz to zrobić
– coś wzbudzi Twoją niechęć – nie angażuj się w to
– będziesz chciała wybuchnąć na kogoś – weź wdech i zastanów się, czy Twoje emocje dotyczą tej danej osoby
– nie będziesz wiedziała, co czujesz – odpuść sobie podejmowanie decyzji i poczekaj, aż będziesz spokojniejsza
– usłyszysz w swojej głowie wielkie NIE – nie mów z uśmiechem na twarzy „chętnie


USTAL SWOJE STANDARDY

To trochę wyższy level tematu. O ile wcześniej chodziło mi o to, by na bieżąco rozpoznawać swoje odczucia, tak tutaj zależy mi na tym, by na podstawie kilku podobnych do siebie sytuacji i zdarzeń zdefiniować swoje standardy.

Przykładowo:
Podczas kilku kolejnych spotkań z różnymi osobami zauważyłaś, że denerwuje Cię brak punktualności. Jesteś w stanie poczekać na kogoś 15 minut, a po tym czasie zaczynasz mieć gorszy nastrój i poczucie straty czasu. Dzięki obserwacji samej siebie wiesz, że Twoim standardem jest 15-minutowa uprzejmość i jeśli dana osoba nie powiadomi Cię wcześniej o spóźnieniu – z szacunku do samej siebie i swojego czasu – wychodzisz ze spotkania.

Takie własne zasady pozwalają Ci dbać o swoje dobre samopoczucie; dzięki nim łatwiej jest Ci podejmować decyzje; a dla innych jest to bezcenna instrukcja Ciebie.

To nie jest tak, że nie czekając – jesteś niemiła.
To nie jest tak, że odmawiając – urażasz drugą osobę.
To jest tak, że szanując swoje zasady – zaczynasz szanować zasady innych.


NIE LUBIĘ SŁOWA GRANICE

Kojarzy mi się z atakiem i obroną. O ile niekiedy rzeczywiście jesteśmy atakowane i należy się bronić, tak większość sytuacji, które wymaga stawiania granic nie ma nic wspólnego z narzucaniem swojej woli czy agresją.
Są to codzienne momenty, w których wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi.
Ktoś czegoś chce, drugi ktoś nie chce; ktoś kogoś prosi, ktoś inny odmawia.

Problem leży tylko w podejściu do sprawy. Ludzie słysząc „nie” na swoją prośbę czy propozycję czują się urażeni i odrzuceni (nie mówiąc o skrajnych przypadkach, w których włącza się w takich momentach akordeon wkurwu), więc ci, którzy odmawiają, wpadają w poczucie winy.
Sytuacje mogą dotyczyć różnych kwestii – od prośby o pożyczenie książki po propozycje wejścia w związek.

Ja się pytam – komu to służy?

Jak to mówił mój znajomy – szanujmy się, byle jak, ale się szanujmy 😀

Nie” nie oznacza „nie lubię Cię„.
Nie” nie oznacza „nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego„.
Nie” nie oznacza „chcę zrobić Ci na złość„.
Nie” nie oznacza „nie możesz na mnie liczyć„.

Nie” może oznaczać „nie tym razem„.
Nie” może oznaczać „nie chcę tego, wolę tamto„.
Nie” może oznaczać „chcę to zrobić inaczej„.
Nie” może oznaczać „teraz nie mogę, ale następnym razem chętnie pomogę„.

Mówiąc „nie” – dopowiedz dlaczego.
Będzie łatwiej.

Poznaj swoją instrukcję obsługi.
Działaj według niej.
Podaruj ją innym.
Niech będzie dla Ciebie ważna, a zobaczysz, kto również uznaje ją za ważną.

Przytulam,
Aga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.