Opublikowano Dodaj komentarz

JAK TWORZYŁAM PODKAST? Dla tych, którzy chcą wiedzieć, jak to wygląda od kuchni

Dziś piszę tekst głównie dla siebie, ale publikuję go, ponieważ może kiedyś znajdzie się gdzieś taka istota, która również na nim skorzysta. Będzie o tworzeniu podkastu, za co zabrałam się w grudniu tamtego roku, czyli cały projekt trwał 7-8 miesięcy.

Czytania będzie sporo, bo opowiem o WSZYSTKIM (może nie o wszystkim, bo jeśli miałabym pisać o tym, że miałam dylemat jaki kolor grafiki dopasować do danej karty, to byśmy oboje tego nie przeżyli – ja pisząc, a Ty czytając).


CO TO BYŁO?


Podkast nazwałam Po drugiej stronie pomarańczy i opowiedziałam w nim o symbolach na kartach Wielkich Arkan w tarocie.

Skąd przyszła mi do głowy ta nazwa?

Pewnego grudniowego wieczoru zobaczyłam na blacie w kuchni pomarańczę (pewnie spodziewaliście się bardziej magicznej historii). To był czas, kiedy zorientowałam się, że lubię kontrast koloru pomarańczowego zestawionego z odcieniem czerni, więc zrobiłam owej pomarańczy zdjęcie. Później bawiłam się jego obróbką i w trakcie całego procesu przyszła mi do głowy nazwa Po drugiej stronie pomarańczy (światło padało w ten sposób na owoc, że odbijał się on na blacie). Zaczęłam tę nazwę umieszczać na fotografii i po uznaniu, że wygląda spoko, zamknęłam program, wyłączyłam komputer i poszłam spać.

Skąd pomysł na serię?

Praktycznie cały grudzień tworzyłam mapy myśli odnośnie każdego wielkiego arkanu w tarocie, ponieważ chciałam stworzyć w internecie serię nauki symboli na tych kartach. Nie wiedziałam, jaką formę przybierze ten pomysł, ale gromadziłam informacje. W ten sposób stworzyłam 22 mapy myśli, które zawierały opis każdego symbolu na ilustracji (korzystałam ze słownika symboli), numeru karty (wiedza zaczerpnięta z numerologii), nazwy karty (definicje ze słownika języka polskiego) oraz porównywałam każdy arkan do innych i zapisywałam wnioski.

Screen z takiej mapy:

Co powstało z połączenia obu powyżej?

Po rozpisaniu takich map stwierdziłam, że najlepszym sposobem na przekazanie mojej wiedzy jest format mówiony i wpadłam na pomysł podkastu. Szybko zorientowałam się, że nazwę i okładkę do swoich odcinków już mam. Nie miałam jednak żadnych kompetencji co do nagrywania i publikowania w ten sposób swoich treści.


PO CO TO BYŁO?


Cel tego projektu.
Wychodzę z założenia, że miał on służyć zarówno mnie jak i ludziom, ale każdemu z nas w inny sposób.

Ludziom, czyli Wam, czyli wszystkim tym, którzy interesują się kartami, chciałam przekazać spojrzenie na symbole w sposób łatwy, czasami zabawny i przede wszystkim praktyczny oraz otwierający na własne skojarzenia.
Ja z kolei chciałam się nauczyć nowego formatu i rozwinąć swoje umiejętności działania w internecie.

Udało się.
Zarówno spotkałam się z pozytywnymi komentarzami na temat sposobu przedstawienia tematu kart jak i sama po drodze nauczyłam się ogromu nowych rzeczy. Od jako takiej obróbki dźwiękowej typu usuwanie szumu z nagrania po ukończenie kursów graficznych, dzięki którym mogłam odnaleźć swój styl tworzenia postów na Instagramie.


JAK WYGLĄDAŁA MOJA PRACA?


Całość mojej pracy skróciłam w formie rolki na Instagramie (która była moim projektem końcowym na kursie graficznym). Oto czym się zajmowałam:
– wcześniej wspomniane tworzenie map myśli (w tym research o kartach)
– pisanie scenariuszy na ich podstawie
– nagrywanie i obróbka dźwiękowa
– tworzenie opisów i grafik do każdego odcinka
– publikacja treści na blogu, Instagramie, Spotify oraz Youtube
– projektowanie tablic znaczeń, które były uzupełnieniem wiedzy z podkastu

Zakładałam, że będę wypuszczać jeden odcinek tygodniowo (raj dla perfekcjonistów), natomiast skończyło się na tym, że zdarzyło się wypuścić dwa w tygodniu w ramach nadrobienia zaległości, a pod koniec serii nagrałam dwa razy w miesiącu zamiast czterech, przez co nie zmieściłam się w planowanym czasie realizacji. Czy przyczyniło się to w jakiś sposób do jakiegokolwiek pogorszenia sprawy? Nie. W zamian za to przyczyniło się do przekonania mnie, że odcinek jest fajniejszy, jeśli nagrywam go zdrowa, wesoła, pełna zapału i energii. Seria miała zamknąć się pod koniec czerwca, a skończyłam w pierwszych dniach lipca. Wszyscy żyją.


CZEGO NAUCZYŁAM SIĘ PO DRODZE?


Technicznie:

Jak nagrać swój głos?
Warto wspomnieć, że o dźwięku nie wiedziałam nic oprócz tego, że chcę, by mnie słyszano. Uczyłam się programu do obróbki dźwięku od podstaw i choć używam tak naprawdę tylko trzech narzędzi z całej palety jego możliwości, to jestem dumna, że potrafię to robić.

Platforma do publikacji podkastu?
Chcąc nagrywać podkast musiałam nauczyć się, jak można go publikować. O ile wgrywanie filmów na Yt nie było zbyt skomplikowane, tak ze Spotifajami było nieco trudniej.

Grafiki do odcinków?
Nasz świat oparty jest na komunikacji obrazami. Nie muszę mówić, że przekazy pozawerbalne są w odbiorze przeważające aniżeli te werbalne. Obraz mówi więcej i szybciej niż słowo. Na tym zresztą opiera się język tarota i dlatego właśnie nim zdecydowałam się zajmować w swoim życiu. Odkąd pamiętam, kochałam sztukę wizualną.
Podczas publikowania postów na Instagramie, że wrzuciłam nowy odcinek do cyberprzestrzeni, męczyłam się niesamowicie faktem, że nie mam wyrobionego stylu tworzenia grafik. Można to zresztą zobaczyć scrollując mój feed, bo jest tam kolorowo jak na odpuście. Każda nowa grafika była krokiem w stronę wyrobienia swojego stylu, który w tym momencie mogę powiedzieć, że określiłam i od tej pory można spodziewać się konkretnych barw, kształtów i kompozycji na moim profilu. Denerwowało mnie to arcymegabardzo, dlatego zdecydowałam się kupić kilka kursów graficznych i cieszę się z tego, bo widzę dzięki nim swój progres.

Życiowo:

Najwięcej dzieje się przed
Nagrywanie, publikowanie, pisanie etc to naprawdę najmniejsza część pracy twórczej. To, co musi zadziać się w głowie dużo wcześniej i to, jaką wizję trzeba mieć przed oczami jest dużo bardziej angażujące, wyczerpujące, wymagające dużo więcej czasu i cierpliwości.

Najtrudniej jest zacząć
Podczas nagrywania pierwszego odcinka byłam mega sztywna i przeżywałam go przez kolejne dwa dni nie wiedząc co się ze mną dzieje, a ostatni nagrywałam w przerwie pomiędzy obiadem a praniem. Rada dla mnie w przyszłości: WSZYSTKO na początku jest trudne. Ale to NIE jest trudne.

Najlepiej zaufać kreatywności
Zdarzały się momenty, kiedy chciałam robić coś na siłę lub dlatego, że tak powinno się robić. Dupa z tego. Za cokolwiek się nie wezmę – nie jest to dobre, jeśli sama tego nie czuję i jeśli mnie pierwszej nie sprawia to radości i nie wypływa z poziomu mojej potrzeby ekspresji. Doszło do tego, że w podkaście śpiewałam. Czasem się wygłupiałam, a czasem mówiłam całkiem serio. Czasami podchodziłam do odcinka bardzo rzeczowo, a czasami odcinek opierał się na jakiejś historii a nie opisie karty. Patrząc wstecz (na serię samouczka Wielkich Arkan na blogu i serię podkastu) stwierdzam, że moje życie przejawiało w sobie zdarzenia z arkanu, który w danej chwili opisywałam. To było super wzbogacające i nie wiem na czym to polega, ale jestem ciekawa, co będzie się działo, kiedy wezmę się za Arkana Małe.


CO BYŁO WAŻNE?


Progres, nie perfekcja.

Moja frajda podczas tworzenia.

Inwestowanie w swoje umiejętności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.