Opublikowano Dodaj komentarz

7 typów reakcji ludzi na wieść o tym, że pracuję z kartami tarota

Dawno nie pisałam o tarocie, więc stwierdziłam, że wrzucę dzisiaj łatwy i przyjemny tekst o tym, z jakimi reakcjami ludzi spotykam się w swojej pracy z kartami.

Tarot wzbudza emocje – co do tego nie ma wątpliwości.
Dzieje się tak, ponieważ temat ten zawiewa tajemnicą. Mało kto wie, co to jest i komu to potrzebne.
Nie jest tak, że zaczepisz przypadkowego przechodnia na ulicy i ten bez zastanowienia powie Ci, czym są karty tarota i jaka jest jego ulubiona talia. Narosło wokół niego tyle mitów, że hoho, a ludzie snują swoje przypuszczenia na podstawie zasłyszanych (nie wiadomo skąd) nieprawdziwych historii, które są bezmyślnie powtarzane.

Przytrafiały mi się różne reakcje emocjonalne osób, które dowiadywały się o tym, że czytam karty. Podzieliłam je na kategorie i…
tadaaa, oto dzisiejsze zestawienie:

– O czym prowadzisz bloga?
– O kartach tarota.
– <odgłosy_świerszczy>

Pierwszy typ reakcji to tak naprawdę brak reakcji. Masło maślane. To ta grupa ludzi, która kompletnie nie zna tematu i nie wie, jak się do niego odnieść. Podobnie mam ja, gdy ktoś mówi mi, że studiuje na kierunku Materiały i technologie metali nieżelaznych. Fajnie, ale nie wiem o co chodzi i nie wzbudza to mojego zainteresowania. Lubię tych ludzi, bo nie zadają zbędnych pytań.



Tak, a dzieci znajduje się w kapuście.
Opowiadanie o nieszczęściu w pracy z kartami jest tak samo zasadne, jak sprzedawanie dzieciom tekstu, że przyniósł je bocian.

Ach, zapomniałabym jeszcze o jednym – imię wypisane na kartce w kształcie serca, na które natrafi szpilka, którą tę kartkę przedziurawiasz, to imię Twojego przyszłego męża.

Drugi typ reakcji to po prostu strach związany z nieznajomością tematu, ale to jest spoko; gorzej z kolejną kategorią osób, bo to…

…ci, którzy zalewają mnie swoimi lękami egzystencjalnymi.

– Stawia Pani karty tarota?
– Tak.
– Nie boi się Pani tego? Lepiej niech się Pani pomodli.


No i pozamiatane.

Oczywiście różne osoby mają różne doświadczenia i nie wiem, na jakiej podstawie ktoś coś twierdzi, natomiast przeszkadzają mi w tym podejściu próby przekonania mnie, że to, co robię, to akt czystego zła. To właśnie przez ten typ ludzi zostałabym spalona na stosie kilka wieków temu.

Tutaj z kolei są rodzynki, które twierdzą, że ja, jako osoba czytająca karty, mam dar prześwietlania ich świadomości; wiem o nich wszystko (co to za tarocistka, która nie wie wszystkiego?) i potrafię powiedzieć co i kiedy dokładnie wydarzy się w ich życiu.
A gdy dowiadują się, że jednak nie potrafię (co za niefart) – są rozczarowani. Pozbawiam ich wtedy iluzji, że ich życie ma dla nich gotowy scenariusz, który oni chcą poznać, by móc go przechytrzyć.

Tych allegrowiczów lubię!
Są to osoby, które coś tam gdzieś tam słyszały, ale nie wiedzą, o co biega, więc chcą spróbować doświadczyć czegoś nowego i umawiają się ze mną na czytanie. Ci ludzie zazwyczaj są ciekawi całego przebiegu sesji i ekscytują się wrażeniami. Bardzo sobie cenię z nimi kontakt, bo daje mi to nadzieję, że jeszcze stąpają po tej planecie ludzie, którzy są przeciwieństwem kolejnego typu. A kolejnym typem są ignoranci.

Nastawienie tych osobników jest przepełnione ignorancją i sarkazmem. Gdy mam do czynienia z tym gatunkiem, robię dwa kroki w tył i nie podejmuję tematu, bo wiem, że jedyne, na czym mu zależy, to wyśmianie tematu i poczucie się lepiej w zestawieniu ze mną, jako tą naiwną.
Ich komunikaty wyglądają mniej więcej tak:

„Ja w takie bajki nie wierzę”
– w domyśle –
„Jesteś głupia”

„Naprawdę wierzysz w takie rzeczy?”
– w domyśle –
„Naprawdę jesteś taka głupia?”

„Nie wiem po co ludzie chodzą do wróżek, chyba dla beki”
– w domyśle –
„Ludzie chodzący do wróżek są debilami.”

Ostatnia grupa osób wie co nieco o kartach i na wieść o tym, że prowadzę sesje tarota reaguje entuzjastycznie. Cieszą się, że mam ciekawe zajęcie i kibicują mi w tworzeniu treści na ten temat w internetach. Są dla mnie świetną motywacją. Dzięki takim osobom chcę stawać się lepsza w tym, co robię, by mogli na tym skorzystać. Czytać im karty to sama przyjemność, bo są otwarci na dialog.
Mam nadzieję, że będzie Was więcej!


A Ty? Do której kategorii się zaliczasz? 😀


Radość wysyłam!
Aga

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.